Mój Sport24 | Blogi | Fankluby | Live | Forum | Użytkownicy | Typer | Mojemusli

Adam Małysz

"Orzeł z Wisły" - "nasze godło narodowe"

Respekt
36269 (+10)
Ranking #
28 (+2)
Członkowie
12/20
Monety
2721
Odwiedzin
4587
Poziom
Poziom 2
kuba1998
- ZAŁOŻYCIEL
JKH-JacoW
- vice-dyrektor
Zaloguj się aby wpłacić
środa, 15 lutego 2012, 18:17
Początki skoków narciarskich
Definicję „skoki narciarskie”, można wytłumaczyć prościej, co da nam „skakanie na nartach”. To „skakanie na nartach” uprawia w dzisiejszych czasach co raz większa ilość młodzieży i dzieci. Najlepiej przygodą z tą dyscypliną zaczynać mając około 8-10 lat. Czym wcześniej tym lepiej, jak to się mówi. „Orzeł z Wisły” swój pierwszy skok wykonał mając sześć lat. Na jego nieszczęście miał za duże buty, przez co pierwszy lot zakończył się bolesnym upadkiem. Każdy kibic skoków narciarskich zna początek kariery Adama Małysza, zna też początek karier najsłynniejszych zawodników, których do dnia dzisiejszego mamy zaszczyt oglądać na arenach międzynarodowych. Ale czy chociaż połowa kibiców zna historią, a przede wszystkim początki skoków narciarskich? Tutaj nie jestem już taki pewny. Udajmy się w odległą podróż w głąb minionych wieków, by zapoznać się z dziejami jednej z najpopularniejszych dyscyplin sportowych w Polsce.


 
Początki skoków
Jedynymi i najstarszymi nartami, które przetrwały do naszych czasów pochodzą z 2500 r.p.n.e. Znaleziono je w torfowisku w miejscowości Hoting w Szwecji. Pierwsze informacje, które podają nam historycy odnośnie pierwszych prób skoków sięgają XI wieku, a bardziej konkretnie to lat 1044-1066. Wtedy pierwszy skok na nartach, a właściwie na deskach wykonał Heming – norweski narciarz. Ratował on wówczas swoje życie na stoku wyspy Bremengen. Świat pierwszy raz o dyscyplinie skoków narciarskich dowiedział się od dziennikarza Llewellyna Lloyda, który napisał artykuł ze swojego pobyty w Telemarku. Nosił on nazwę „Field Sports of the North of Europe”. O "zjeździe na nartach":
 
"Zobaczyłem tu zabawę, która była znana wszystkim mieszkańcom tego zakątka - zjazd na nartach po bardzo stromym stoku górskim".
                                                        za Muzem narciarstwa w Kanikogrodzie

 Pierwsza konstrukcja na podobieństwo dzisiejszych skoczni powstała w południowej Norwegii w miejscowości Telemark. To właśnie z tej miejscowości pochodził Sondre Aursen Nordheim, który w 1860 roku wykonał skok na odległość 30,5 metra, co jest pierwszym zapisanym rekordem. Inną przypisywaną dla Norwega zasługą jest modernizacja techniki lotu. Używano wtedy techniki, która charakteryzowała się podkurczonymi nogami oraz kilkukrotnymi wymachami rąk. Narciarz po odbiciu prostował kolana i ciało. Styl ten od norweskiej miejscowości nazwano stylem telemarkowym, a w dzisiejszych czasach jest on stosowany przez zawodnika przy lądowaniu. W 1868 roku odbyły się pierwsze zawody w skokach narciarskich, które rozegrano w mieście Christiania – dzisiejszym Oslo. Nie były to jednak prawdziwe zawody międzynarodowe, a datę takich szacuje się na 1892 rok. Przeprowadzono jest w Muezzerschlag – obecnie miejscowość w Austrii. Triumfował w nich Norweg Samson. Co ciekawe pochodził on z Telemarku i był piekarzem. W 1924 roku do istnienia powołano Międzynarodową Federację Narciarską. W tym samym roku zorganizowano pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie, które odbyły się we francuskim Chamonix. Rozgrywano je jednak pod nazwą Tygodnia sportów zimowych. Mistrzem Olimpijskim w skokach narciarskich został Norweg Jacob Tullin Thams. Drugie miejsce zajął jego rodak – Narve Bonna, a trzeci był Amerykanin Anders Haugen. 21. był Polak – Andrzej Krzeptowski.

Skoki w Polsce
Pierwszymi zawodami jakie rozegrano na terenie Polski były konkursy w Sławsku. Zawody wygrał wtedy Leszek Pawłowski. W 1910 roku powstała pierwsza w Polsce skocznia narciarska we Lwowie. Pierwsze Mistrzostwa Polski w skokach narciarskich odbyły się w 1920 roku na skoczni na Antałówce. Pierwszym Mistrzem Polski został wspomniany już Leszek Pawłowski. Rok później otwarto w Zakopanem skocznię w Dolinie Jaworzynki, gdzie rozegrano drugie Mistrzostwa Polski. Zwyciężył w nich Aleksander Rozmus. W 1925 roku wybudowano Wielką Krokiew w Zakopanem. W 1929 roku w Zakopanem rozegrano Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym. Najwyżej sklasyfikowany został Bronisław Czech, który zajął 10. miejsce. Kolejne lata to wielkie sukcesy jednego z najwybitniejszych polskich Skoczów – Stanisława Marusarza.

cdn.
 
Na podstawie:
„Skoki narciarskie w obiektywie” – Jarosław Woliński i Tadeusz Mieczyński
„Historia skoków” - Muzeum narciarstwa w Kanikogradzie
Komentarzy: 2
czwartek, 09 lutego 2012, 12:53
O ostatnich wydarzeniach w świecie skoków
Po miesiącu przerwy wznawiam swoje blogowanie. Mało wolnego czasu i przyznam się szczerze - brak motywacji, sprawiły, że w fanklubie było pusto i głucho, coś jakby na podobiznę starego pogańskiego, obyczaju Dziadów. Doskonałe miejsce na nawiązywanie "kontaktów" z duszami zmarłych. Jednakże przynajmniej do końca lutego, a nawet marca, Dziady będą musiały udać się w długą drogę w poszukiwaniu innego głuchego miejsca. Będę się starał pisać minimum co dwa dni, nastąpi jednak również inna duża zmiana. Rzadko zobaczymy suche newsy z wynikami konkursów i klasyfikacjami. Treść będzie pisana "chłodnym okiem" kibica skoków narciarskich. Może kibica to za dużo powiedziane, gdyż "live" nie widziałem ani jednego konkursu jakiejś wysokiej rangi. Były to jedynie treningi w Zakopanem. To taki krótki wstęp z mojej strony, poruszmy w końcu temat teraźniejszy, czyli co działo się w ostatnich tygodniach na skoczniach świata oraz to, co zobaczymy w niedalekiej przyszłości.
Ostatni miesiąc w świecie skoków narciarskich to wizyty w czterech miejscach globu. Poczynając od Tauplitz, "karuzela" przenosiła się do Zakopanego, jakżeż dalekiego Sapporo i Predazzo. Łącznie osiem konkursów. Przy dominacji Austriaków, choć nie tak dużej jak w poprzednim sezonie czy na początku trwającego, zdziwić może fakt, iż mięliśmy pięciu różnych zwycięzców powyższych zawodów.
 
Zatrzymajmy się przy
wydarzeniach w Tauplitz/Bad Mitterndorf. Nawiązując do historii, miejsce to nie jest jakieś szczególne, jeśli patrzymy na lokaty skaczących, a raczej latających tam Polaków. Na podium trzykrotnie meldował się tam Adam Małysz - dzisiaj rajdowiec. W sezonie 2004/2005 wygrał, dwa razy stawał na najniższym stopniu podium. Do tych skromnych wyników swoje dołożył Kamil Stoch, który podczas drugiego konkursu w tym sezonie w lotach, odebrał nagrodę za trzecie miejsce. Po zwycięstwie na zakończenie sezonu 2010/2011 w Planicy, Kamil dołożył drugiej podium na mamucie. Przegrał jedynie z Japończykiem Daiki Ito oraz znakomicie dysponowanym od początku sezonu Andersem Bardalem. Z powodu silnego wiatru pierwszy konkurs przeniesiono na niedzielne przedpołudnie. Swój trzeci triumf w karierze odniósł Robert Kranjec. Stoch zajął wysokie szóste miejsce, poranne skoki widać zaprocentowały i popołudniu był już trzeci. Zostawmy już "mały" mamut w austriackich Alpach i przenieśmy się naszą karuzelą do Stolicy Polskich Tatr, czyli Zakopanego.
 
Po zakończeniu kariery przez Adama Małysza
spodziewano się mniejszych tłumów na Wielkiej Krokwi, jednak znakomite rezultaty Kamila Stocha sprawiły, że do Zakopca, jak za Małysza przyjechała masa kibiców. W czwartek i piątek było może trochę mniej publiczności, ale w sobotę trybuny zostały wypełnione. Magia Zakopanego trwa dalej! Piątkowy konkurs wygrał po raz drugi w karierze w Zakopanem Kamil Stoch. Ludzie pod skocznią oszaleli i z jakże dużym apetytem czekali na powtórkę dzień później. Niestety, wyczynu nie udało się powtórzyć, Polak zajął siódme miejsce. Zawody wygrał Gregor Schlierenzauer. Austriak po raz piąty w karierze okazał się najlepszy w Zakopanem i został zawodnikiem z największą liczbą triumfów w Stolicy Tatr. Drugi był niesamowity Richard Freitag, a trzeci Anders Bardal. Zwycięzcą został też inny skoczek. O kim mowa? O zawodniku pochodzącym z Cieszyna, urodzonym w 1994 roku. Aleksander Zniszczoł! Zdobycie jakichkolwiek punktów byłoby dla niego wielkim wyczynem, ale ten młody chłopak zrobił coś niewyobrażalnego! W debiucie w Pucharze Świata zajął dziewiąte miejsce! Uwaga nie była skupiona tylko na Kamilu. O Olku mówiły wszystkie media, niektóre nawet poświęcały mu więcej uwagi niż Stochowi. W sobotnim konkursie znów fantastyczne skoki i tym razem czternaste miejsce. To bagatela dla jego rówieśników byłaby rzecz kosmiczna, niewykonalna. On odleciał w przestworza, wzniósł się ponad granie! Niesamowite! Weekend w Zakopanem dobiegł końca i karuzela przeniosła się, a raczej poleciała w dwunastogodzinną podróż do bardzo dalekiej Japonii, z którą wiążemy tyle pięknych wspomnień, o których można opowiadać godzinami.
 
Pierwszy złoty medal
w historii polskich startów na zimowych Igrzyskach Olimpijskich zdobył Wojciech Fortuna. Niedługo przed Olimpiadą nie wiadomo nawet było czy ten zawodnik uda się do "kraju kwitnącej wiśni". Józef Przybyła doznał kontuzji i do Azji poleciał za niego Wojtek. Mało znany skoczek, który przez nikogo nie był typowany w roli faworyta o 0,1 punkta wywalczył złoty krążek na słynnej Okurayamie. Nie zapominamy też o Adamie Małyszu i Mistrzostwach Świata w 2007 roku. Na normalnej skoczni Miyanomori - co można przetłumaczyć jako "Leśny Pałac", "Orzeł z Wisły" zdobywa swój czwarty w karierze złoty medal na Mistrzostwach Świata. Dobrze pamiętamy jak Thomas Morgenstern i Simon Ammann, którzy również znaleźli się na podium nosili na ramionach Adasia. Kończymy z historią i zaczynamy o wydarzeniach, które miały miejsce w Azji.
A mianowicie pierwsze konkursy w swojej karierze wygrywa gospodarz - Daiki Ito. I to od razu dwa z rzędu! Japończyk znakomicie radził sobie na domowej skoczni, znacznie zwyciężał ze swoimi rywalami. Nas cieszy to, że dwukrotnie na podium meldował się Kamil Stoch. W pierwszych zawodach był trzeci, w drugich prowadził po pierwszej serii, by ukończyć na drugiej lokacie. Można by rzec: Cud Malina! W dodatku Austriacy - Thomas Morgenstern i Andreas Kofler skakali słabo, nie wykorzystali szansy na odskoczenie i przegonienie Gregora Schlierenzauera, który jako jedyny nie udał się do Japonii. Jak wiemy postąpił słusznie, ale o tym za chwilę. Troszkę o pozostałych reprezentantach Polski. Piotr Żyła, jak przystało na drugiego skoczka w kraju, dwukrotnie punktował. Miłą niespodziankę sprawili za to Maciej Kot i Krzysztof Miętus. Ten drugi dwukrotnie został sklasyfikowany na dwudziestym miejscu. Lecimy z dalekiej Azji do włoskiego Val di Fimme, czy jak kto woli Predazzo. Kolejne miejsce, gdzie musimy, co nieco powspominać.
 
Przed laty
Dolomity okazały się szczęśliwe dla Adama Małysza. W 2003 roku podczas Mistrzostw Świata, Polak w niesamowitym stylu wywalczył dwa tytuły Mistrza Świata, bijąc przy tym rekordy skoczni. Po złocie w Lahti, były to mistrzowskie tytuły numer dwa i trzy w bogatej kolekcji "Orła z Wisły". Do Włoch wracamy po czterech latach przerwy. Ostatnie zawody odbyły się tam w sezonie 2007/2008. Dobrze nie wspomina ich na pewno wyżej wymieniony Małysz, ale i również Bjorn Einar Romoeren...
W tym roku w "Dolinie Płomieni" polscy kibice, jak dziewięć lat temu, ponownie mięli powody do dumy. Kamil Stoch w pierwszym konkursie zajął siódme miejsce, w drugim nie pozostawił rywalom złudzeń na zwycięstwo. Wyprzedził Gregora Schlierenzauera - zwycięzcę sobotnich zawodów oraz Andersa Bardala. Weekendy we Włoszech dobrze wspominać nie będzie Piotr Żyła, który dwukrotnie żegnał się z konkursami po pierwszej rundzie. Jednak Polak ma usprawiedliwienie - urodziła mu się córeczka - Karolinka. Maciej Kot wraz z Krzysztofem Miętusem dwukrotnie meldowali się w trzydziestce. Wrócę jeszcze do Gregora Schlierenzauera. Austriak dzięki udanym zawodom w Predazzo do Andreasa Kofler w klasyfikacji Pucharu Świata traci zaledwie trzy punkciki. Walka pomiędzy nimi będzie ciekawa, jednak Gregor jest w znakomitej formie i trudno będzie dla "Kofiego" utrzymać prowadzenie.
Do końca sezonu pozostało dwanaście konkursów licząc te drużynowe oraz Mistrzostwa Świata w Lotach na mamucie w Vikersund. Pucharowa karuzela przenosi się teraz do Willingen (znów te wspomnienia).
 
FIS Team Tour
czyli w przenośni "bitwa" o 100.000 euro. Początek niemieckiego touru w Willingen, gdzie zostaną rozegrane dwa konkursy: drużynowy i indywidualny. W środku tygodnia skoczkowie zawitają do Klingenthal, by rywalizować w zawodach indywidualnych. Na koniec indywidualne oraz drużynowe loty na mamucie w Oberstdorfie. Zwycięzcą zostanie ta reprezentacja, która zbierze najwięcej punktów. Jeśli chodzi o konkursy indywidualne do klasyfikacji będą się liczyć punkty za dwa najlepsze miejsca zawodników z danego kraju. Faworytem wydają się być Austriacy - zwycięzcy sprzed roku. Szyki pokrzyżować mogą im jednak Norwegowie i Niemcy, którzy wystawili jak najsilniejsze składy. Polacy mogą powalczyć co najwyżej o piątą lokatę, będzie to bardzo trudne zadanie. Liczymy na was chłopaki, a przede wszystkim oczekujemy znakomitych skoków Kamila Stocha!
Komentarzy: 0
piątek, 06 stycznia 2012, 13:01
Ga-Pa: Kolejny triumf Schlierenzauera

Gregor Schlierenzauer zwyciężył w drugim konkursie 60. Turnieju Czterech Skoczni, rozegranym w niemieckim Garmisch-Partenkirchen. Drugie miejsce wywalczył Andreas Kofler, a na najniższym stopniu podium znalazł się Japończyk Daiki Ito.

Gregor Schlierenzauer wygrał już drugi konkurs w tej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Austriak lądował na 136 i 134 metrze, co dało mu 274,5 punkta. Drugi Andreas Kofler (130,5 i 137,5 metra) stracił do swojego rodaka 4,1 punkta. Małą niespodzianką może być 3. lokata Daiki Ito, który skacząc na 138,5 i aż 141,5 metra, potwierdził, że jest w wysokiej formie.

Tuż za podium, ex aequo na 4. pozycji zostali sklasyfikowani Taku Takeuchi i Kamil Stoch. Japończyk oddał skoki na 130,5 i 140 metrów, a reprezentant Polski dotykał nartami zeskoku ba 132 i 137,5 metrze. 6. miejsce zajął kolejny z Austriaków - Thomas Morgenstern (132 i 136,5 metra).

W finałowej serii zobaczyliśmy jeszcze jednego z Polaków. Piotr Żyła, który przegrał rywalizację w systemie KO z Junishiro Kabayashim, znalazł się w drugiej rundzie przez dyskwalifiakcję Japończyka. Dwa skoki na 122,5 metra pozwoliły mu zająć jednak dopiero 28. pozycję.

Pozostała dwójka naszych reprezentantów nie zdołała awansować do finałowej rundy. Na 37. miejscu konkurs zakończył Maciej Kot (123,5 metra), a 48. był Aleksander Zniszczoł (113 metrów).

WYNIKI KONKURSU:
www.fis-ski.com/pdf/2012/JP/3113/2012JP3113RL.pdf
KLASYFIKACJA TCS:
www.fis-ski.com/pdf/2012/JP/3113/2012JP31134H.pdf
KLASYFIKACJA PŚ:
www.fis-ski.com/pdf/2012/JP/3113/2012JP3113WC.pdf

Kolejny konkurs odbył się w Innsbrucku, o którym "nabazgram" w kolejnym newsie [kilka słów warunkach].

zdj.: skijumping.pl

Komentarzy: 0
niedziela, 01 stycznia 2012, 22:45
Oberstdorf: Austriackie podium!
Gregor Schlierenzauer zwyciężył w pierwszym konkursie 60. Turnieju Czterech Skoczni w Oberstodorfie. Austriak lądował na 133 i 137,5 metrze, wyprzedzając drugiego Andreasa Koflera o aż 18,1 punkta. Na najniższym stopniu podium uplasował się kolejny, trzeci z Austriaków - Thomas Morgenstern, który do drugiej lokaty stracił 0,9 punkta.
 
                                    

Pierwsza seria konkursowa rozpoczęła się o godzinie 16:30. Zawodnicy musieli zmagać się z trudnymi warunkami atmosferycznymi, głównie z mocno padającym śniegiem i zmiennym wiatrem. Po 34 skokach, jury zadecydowało, że pierwsza seria będzie powtórzona, a wyniki zostaną unieważnione.
 
0,3 punkta od podium dzieliło Niemca Severina Freunda, skaczącego na 129 i 127 metrów. 5. miejsce zajął Daki Ito (130 i 124 metry), 6. był Anders Bardal (120,5 i 131,5 metra), a 7. Roman Koudelka (124 i 127,5 metra).
 
Do drugiej serii z Polaków awansował tylko Kamil Stoch, który po skoku na 127 metra zajmował po pierwszej rundzie 6. lokatę. W finałowej serii Polak trafił na niekorzystne warunki, uzyskał zaledwie 107 metrów i zawody zakończył na odległym 23. miejscu.
 
Pozostali reprezentanci Polski spisali się katastrofalnie. 36. miejscu zajął Piotr Żyła, który lądował na 112 metrze. 40. był Maciej Kot, a 48. Aleksander Zniszczoł szybujący odpowiednio na 115 oraz 98 metr.
 
Bardzo groźnie wyglądający upadek zaliczył Tom Hilde. Norweg miał problemy przy lądowaniu, rozjechały mu się narty i przewrócił się na twarz. Skoczkiem zajęły się służby medyczne, a potem został przewieziony do oddalonego o 20km od Oberstdorfu szpitalu w Immenstadt. Niestety, sympatycznego Norwega nie zobaczymy w Pucharze Świata do końca sezonu. Tom ma złamany 8 kręg kręgosłupa.
 
WYNIKI ZAWODÓW:
KLASYFIKACJA 60. TURNIEJU CZTERECH SKOCZNI:
KLASYFIKACJA GENERALNA SEZONU 2011/2012:
 
 
Następny konkurs TCS już 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen.
 
 
zdj.: www.skijumping.pl
Komentarzy: 0
sobota, 26 listopada 2011, 22:54
Konkurs drużynowy odwołany!

Tak jak można było się spodziewać, inaugurujący sezon konkurs drużynowy w Kuusamo został odwołany. Powodem jest oczywiście zbyt silnie wiejący wiatr.

                                      

Ogranizatorzy przygotowali dwie możliwości rozegrania konkursów z kwalifikacjami:

Plan A:
- 8:00 - kwalifikacje
- 9:30 - konkurs drużynowy (1 seria)
- 13:15 - pierwsza seria konkursu indywidualnego
- 14:25 - druga seria

Plan B:
- 9:30 - konkurs drużynowy (1 seria)
- 12:00 - kwalifikacje
- 13:15 - konkurs indywidualny (2 serie)

Prognozy na dzień jutrzejszy są dobre, więc miejmy nadzieję, że skoczkowie wreszcie pojawią się na rozbiegu.


info i zdj.: skijumping.pl

Komentarzy: 0
 1 2  3    następna    »
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
1.0697 -
Firma w holdingu PMPG