Respekt
36269
(+10)
Ranking #
28
(+2)
Członkowie
12/20
Monety
2721
Odwiedzin
4587
Poziom
Poziom 2
Zaloguj się aby wpłacić
czwartek, 09 lutego 2012, 12:53
O ostatnich wydarzeniach w świecie skoków
Po miesiącu przerwy wznawiam swoje blogowanie. Mało wolnego czasu i przyznam się szczerze - brak motywacji, sprawiły, że w fanklubie było pusto i głucho, coś jakby na podobiznę starego pogańskiego, obyczaju Dziadów. Doskonałe miejsce na nawiązywanie "kontaktów" z duszami zmarłych. Jednakże przynajmniej do końca lutego, a nawet marca, Dziady będą musiały udać się w długą drogę w poszukiwaniu innego głuchego miejsca. Będę się starał pisać minimum co dwa dni, nastąpi jednak również inna duża zmiana. Rzadko zobaczymy suche newsy z wynikami konkursów i klasyfikacjami. Treść będzie pisana "chłodnym okiem" kibica skoków narciarskich. Może kibica to za dużo powiedziane, gdyż "live" nie widziałem ani jednego konkursu jakiejś wysokiej rangi. Były to jedynie treningi w Zakopanem. To taki krótki wstęp z mojej strony, poruszmy w końcu temat teraźniejszy, czyli co działo się w ostatnich tygodniach na skoczniach świata oraz to, co zobaczymy w niedalekiej przyszłości.
Ostatni miesiąc w świecie skoków narciarskich to wizyty w czterech miejscach globu. Poczynając od Tauplitz, "karuzela" przenosiła się do Zakopanego, jakżeż dalekiego Sapporo i Predazzo. Łącznie osiem konkursów. Przy dominacji Austriaków, choć nie tak dużej jak w poprzednim sezonie czy na początku trwającego, zdziwić może fakt, iż mięliśmy pięciu różnych zwycięzców powyższych zawodów.
Zatrzymajmy się przy
wydarzeniach w Tauplitz/Bad Mitterndorf. Nawiązując do historii, miejsce to nie jest jakieś szczególne, jeśli patrzymy na lokaty skaczących, a raczej latających tam Polaków. Na podium trzykrotnie meldował się tam Adam Małysz - dzisiaj rajdowiec. W sezonie 2004/2005 wygrał, dwa razy stawał na najniższym stopniu podium. Do tych skromnych wyników swoje dołożył Kamil Stoch, który podczas drugiego konkursu w tym sezonie w lotach, odebrał nagrodę za trzecie miejsce. Po zwycięstwie na zakończenie sezonu 2010/2011 w Planicy, Kamil dołożył drugiej podium na mamucie. Przegrał jedynie z Japończykiem Daiki Ito oraz znakomicie dysponowanym od początku sezonu Andersem Bardalem. Z powodu silnego wiatru pierwszy konkurs przeniesiono na niedzielne przedpołudnie. Swój trzeci triumf w karierze odniósł Robert Kranjec. Stoch zajął wysokie szóste miejsce, poranne skoki widać zaprocentowały i popołudniu był już trzeci. Zostawmy już "mały" mamut w austriackich Alpach i przenieśmy się naszą karuzelą do Stolicy Polskich Tatr, czyli Zakopanego.
Po zakończeniu kariery przez Adama Małysza
spodziewano się mniejszych tłumów na Wielkiej Krokwi, jednak znakomite rezultaty Kamila Stocha sprawiły, że do Zakopca, jak za Małysza przyjechała masa kibiców. W czwartek i piątek było może trochę mniej publiczności, ale w sobotę trybuny zostały wypełnione. Magia Zakopanego trwa dalej! Piątkowy konkurs wygrał po raz drugi w karierze w Zakopanem Kamil Stoch. Ludzie pod skocznią oszaleli i z jakże dużym apetytem czekali na powtórkę dzień później. Niestety, wyczynu nie udało się powtórzyć, Polak zajął siódme miejsce. Zawody wygrał Gregor Schlierenzauer. Austriak po raz piąty w karierze okazał się najlepszy w Zakopanem i został zawodnikiem z największą liczbą triumfów w Stolicy Tatr. Drugi był niesamowity Richard Freitag, a trzeci Anders Bardal. Zwycięzcą został też inny skoczek. O kim mowa? O zawodniku pochodzącym z Cieszyna, urodzonym w 1994 roku. Aleksander Zniszczoł! Zdobycie jakichkolwiek punktów byłoby dla niego wielkim wyczynem, ale ten młody chłopak zrobił coś niewyobrażalnego! W debiucie w Pucharze Świata zajął dziewiąte miejsce! Uwaga nie była skupiona tylko na Kamilu. O Olku mówiły wszystkie media, niektóre nawet poświęcały mu więcej uwagi niż Stochowi. W sobotnim konkursie znów fantastyczne skoki i tym razem czternaste miejsce. To bagatela dla jego rówieśników byłaby rzecz kosmiczna, niewykonalna. On odleciał w przestworza, wzniósł się ponad granie! Niesamowite! Weekend w Zakopanem dobiegł końca i karuzela przeniosła się, a raczej poleciała w dwunastogodzinną podróż do bardzo dalekiej Japonii, z którą wiążemy tyle pięknych wspomnień, o których można opowiadać godzinami.
Pierwszy złoty medal
w historii polskich startów na zimowych Igrzyskach Olimpijskich zdobył Wojciech Fortuna. Niedługo przed Olimpiadą nie wiadomo nawet było czy ten zawodnik uda się do "kraju kwitnącej wiśni". Józef Przybyła doznał kontuzji i do Azji poleciał za niego Wojtek. Mało znany skoczek, który przez nikogo nie był typowany w roli faworyta o 0,1 punkta wywalczył złoty krążek na słynnej Okurayamie. Nie zapominamy też o Adamie Małyszu i Mistrzostwach Świata w 2007 roku. Na normalnej skoczni Miyanomori - co można przetłumaczyć jako "Leśny Pałac", "Orzeł z Wisły" zdobywa swój czwarty w karierze złoty medal na Mistrzostwach Świata. Dobrze pamiętamy jak Thomas Morgenstern i Simon Ammann, którzy również znaleźli się na podium nosili na ramionach Adasia. Kończymy z historią i zaczynamy o wydarzeniach, które miały miejsce w Azji.
A mianowicie pierwsze konkursy w swojej karierze wygrywa gospodarz - Daiki Ito. I to od razu dwa z rzędu! Japończyk znakomicie radził sobie na domowej skoczni, znacznie zwyciężał ze swoimi rywalami. Nas cieszy to, że dwukrotnie na podium meldował się Kamil Stoch. W pierwszych zawodach był trzeci, w drugich prowadził po pierwszej serii, by ukończyć na drugiej lokacie. Można by rzec: Cud Malina! W dodatku Austriacy - Thomas Morgenstern i Andreas Kofler skakali słabo, nie wykorzystali szansy na odskoczenie i przegonienie Gregora Schlierenzauera, który jako jedyny nie udał się do Japonii. Jak wiemy postąpił słusznie, ale o tym za chwilę. Troszkę o pozostałych reprezentantach Polski. Piotr Żyła, jak przystało na drugiego skoczka w kraju, dwukrotnie punktował. Miłą niespodziankę sprawili za to Maciej Kot i Krzysztof Miętus. Ten drugi dwukrotnie został sklasyfikowany na dwudziestym miejscu. Lecimy z dalekiej Azji do włoskiego Val di Fimme, czy jak kto woli Predazzo. Kolejne miejsce, gdzie musimy, co nieco powspominać.
Przed laty
Dolomity okazały się szczęśliwe dla Adama Małysza. W 2003 roku podczas Mistrzostw Świata, Polak w niesamowitym stylu wywalczył dwa tytuły Mistrza Świata, bijąc przy tym rekordy skoczni. Po złocie w Lahti, były to mistrzowskie tytuły numer dwa i trzy w bogatej kolekcji "Orła z Wisły". Do Włoch wracamy po czterech latach przerwy. Ostatnie zawody odbyły się tam w sezonie 2007/2008. Dobrze nie wspomina ich na pewno wyżej wymieniony Małysz, ale i również Bjorn Einar Romoeren...
W tym roku w "Dolinie Płomieni" polscy kibice, jak dziewięć lat temu, ponownie mięli powody do dumy. Kamil Stoch w pierwszym konkursie zajął siódme miejsce, w drugim nie pozostawił rywalom złudzeń na zwycięstwo. Wyprzedził Gregora Schlierenzauera - zwycięzcę sobotnich zawodów oraz Andersa Bardala. Weekendy we Włoszech dobrze wspominać nie będzie Piotr Żyła, który dwukrotnie żegnał się z konkursami po pierwszej rundzie. Jednak Polak ma usprawiedliwienie - urodziła mu się córeczka - Karolinka. Maciej Kot wraz z Krzysztofem Miętusem dwukrotnie meldowali się w trzydziestce. Wrócę jeszcze do Gregora Schlierenzauera. Austriak dzięki udanym zawodom w Predazzo do Andreasa Kofler w klasyfikacji Pucharu Świata traci zaledwie trzy punkciki. Walka pomiędzy nimi będzie ciekawa, jednak Gregor jest w znakomitej formie i trudno będzie dla "Kofiego" utrzymać prowadzenie.
Do końca sezonu pozostało dwanaście konkursów licząc te drużynowe oraz Mistrzostwa Świata w Lotach na mamucie w Vikersund. Pucharowa karuzela przenosi się teraz do Willingen (znów te wspomnienia).
FIS Team Tour
czyli w przenośni "bitwa" o 100.000 euro. Początek niemieckiego touru w Willingen, gdzie zostaną rozegrane dwa konkursy: drużynowy i indywidualny. W środku tygodnia skoczkowie zawitają do Klingenthal, by rywalizować w zawodach indywidualnych. Na koniec indywidualne oraz drużynowe loty na mamucie w Oberstdorfie. Zwycięzcą zostanie ta reprezentacja, która zbierze najwięcej punktów. Jeśli chodzi o konkursy indywidualne do klasyfikacji będą się liczyć punkty za dwa najlepsze miejsca zawodników z danego kraju. Faworytem wydają się być Austriacy - zwycięzcy sprzed roku. Szyki pokrzyżować mogą im jednak Norwegowie i Niemcy, którzy wystawili jak najsilniejsze składy. Polacy mogą powalczyć co najwyżej o piątą lokatę, będzie to bardzo trudne zadanie. Liczymy na was chłopaki, a przede wszystkim oczekujemy znakomitych skoków Kamila Stocha!
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
GALERIA
FORUM
Tylko zalogowani członkowie fanklubu moga czytać forum
MAPKA
SPOTKANIA/ WYDARZENIA
Brak spotkań


